Sabazios rzekl:
> Szanowni grupowicze i grupowiczki!
> Korzystajac z ciagle swiezych wspomnien tkwiacych w mojej glowie,
> postanowilem wysmazyc sprawozdanie na temat sobotniej mega-imprezy psst. Nie
> jestem pewien, czy zrobie to rownie dobrze jak imc Almar (w koncu moje
> doswiadczenie w pisaniu sprawozdan niewielkie jest, a Almar zapewne zycie na
> tym spedzil), ale postaram sie zrobic to najlepiej, jak potrafie. Gdyby
> ktorys z fragmentow sprawozdania wydawal sie niejasny, prosze o niezwloczny
> komentarz.
[ciach]
Sprawozdanie pierwszorzedne, ale niestety wkradlo sie kilka niedomowien,
wiec uzupelniam skromnie:
> Rozpoczelismy rozstawianie namiotow, co w
> przypadku jednego z nich (przyznam sie bez bicia, ze to byl moj namiot)
> okazalo sie zadaniem godnym najwiekszych strategow. Chwilami zdawalo mi sie,
> ze latwiej rozwiazac problem bezrobocia w Polsce, niz rozlozyc ten cholerny
> namiot. Jednak dzieki wspolnym wysilkom udalo sie dokonac niemozliwego i w
> namiot marki "Krzak" wyprodukowany chyba gdzies w okolicy dolnego Uralu
> stanal gotowy (w formie, ktorej zapewne producenci nie przewidzieli). ;-))))
Nie bylo tak zle :-)) Moze producenci nie przewidzieli takiej formy, ale
jak by nie patrzec namiot to przypominalo na pewno. Tylko zal, ze tyle
wlozonej w to pracy, a nikt tam nie spal ;-)))
> pojawila sie Sawa ze swoim facetem (qrcze, nie pamietam nicka, sorki),
A ja zawsze zapamietuje nicki przystojnych mezczyzn i choc nie znam
dokladnej pisowni to fonetycznie byl to - MAGAR :-)
> Zenobiusz, Aenya (to jest
> facet, jakby ktos mial watpliwosci - mysmy byli troche zaskoczeni), Amey ze
> Scorpiem, Jasmine (uch, cudowny usmiech), CB i w tym momencie sie pogubilem,
> bo procenty zywo zatanczyly w mojej krwi ;-)))))
Z tego co wiem to byla jeszcze Dolores, Crysania, Val, Faraon, Rajst z
Marta i.... cholercia przedtawiali sie wszyscy, ale i tak najlepiej
bedzie za pare dni spojrzec na strone grupy, gdzie z pewnoscia jJedrus
umiesci wspaniale grupowe zdjecie (alez On sie biedactwo napracowal zeby
nas wszystkich spedzic w jedno miejsce :-)). BW najbardziej zatloczonym
momencie bylo podobno 40 osob :-))
> Czesc z nas poswiecila sie sportowej rozgrywce (kombinacja siatkowki,
> wrestlingu i zbijanego), niestety zadna z druzyn nie kwapila sie do zdjecia
> koszulek dla rozroznienia - byc moze dlatego, ze koszulki zostaly nieco
> wczesniej namietnymi dlonmi Jedrusia oblepione napisami "psst" (oczywiscie
> wlasnorecznie wykonanymi). :-))) Gregor i Rudobrody okazali sie wspanialymi
> graczami, lecz najwieksze wyzwanie mogla stanowic tylko Zani, z poswieceniem
> rzucajaca sie do pilki, nie zwazajac na przeszkody w postaci wspolgraczy.
> Chwilami odczuwam ulge, ze nie gralismy w pilke nozna (Jedrus juz zaczal
> bramki produkowac), bo ktos mogl zginac ;-))))))
Ale przyznaj wspanialy Sabaziosie, ze i tak gralismy lepiej niz nasza
kadra narodowa ;-)) Nastepnym razem trzeba tylko przygotowac dla
niektorych sygnalizatory z przelaczniczkiem "READY"-"NOT READY", zeby
znow nie bylo posadzen o zlosliwosc, ze serwujemy zawsze wtedy gdy dany
osobnik nie jest na to przygotowany ;-))))
> Przez wieksza czesc imprezy punktem zbornym byl stolik o niewielkich
> wymiarach, gdzie na niewielkiej powierzchni zgromadzono jadlo i napitek w
> ilosci wystarczajacej na wyzywienie malego afrykanskiego panstewka przez
> miesiac :-))
Zapomniales powiedziec, ze jadlo bylo wspaaaaaniale :-))
> Scorpio dorwal latareczke (chyba zostana ze soba na zawsze),
> ktora namietnie oslepial kogo popadnie...
Dodaje: latareczka byla NOWIUSIENKA, KRYPTONOWA i PIERWSZ W ZYCIU ;-))))
> do glosu
> dopuscilismy naszego dyzurnego trubadura, czyli Jedrusia. Musze tu
> wspomniec, ze bylem pelen zachwytu, ten facet zmienia utwory szybciej niz
> najnowszy model odtwarzacza CD, nie gubil sie niemal wogole - potrafil
> nawet na biezaco tlumaczyc piosenki z rosyjskiego na nasze (oczywiscie wciaz
> akompaniujac sobie na gitarze).
Zapomniales wspomniec o wodzirejskich zapedach kochanego Jedrusia -
szkoda tylko, ze wspaniala zabawa, ktora nam zaproponowal i ktora
probowal poderwac na poczatku nasze szanowne "cztery litery" nie
wypalila. Ale jedrus naprawde robil to fantastycznie i sie bardzo staral
;-))
> Ja popelnilem fatalny blad, wyzywajac Rudobrodego na pojedynek "na reke" i
> bylem nieprzyjemnie zaskoczony olbrzymia sila tkwiaca w tym w sumie nieduzym
> facecie. Gosc moglby lapami rabac drewno,
Tak to byl blad bo jeszcze przez najblizszych kilka dni (a moze jeszcze
dluzej) wszyscy beda rozpamietywac Twoja sromotna porazke ;-))) A tak
a`propos to Rudobrody "tymi lapani" rabal drewno na ognisko przy uzyciu
(nie chwalac sie wcale) mojej osobistej siekiereczki :-))
> Reszte nocy troche ocenzuruje, przyjmijmy umowna wersje, ze poczulem sie
> zmeczony i poszedlem spac ;-)))))))))
Biedactwo... po takiej dawce wody ognistej i emocji miales prawo byc
troszke zmeczony ;-)) Ale chyba to Twoje nocne znikniecie zostalo Ci
wybaczone przez grupowiczow w momencie, gdy rano wyloniles sie z namiotu
rzeski, wypoczety i kolejna porcja zabawnych tekstow ;-)))))))
> Nnno tak... Moje nieco skrotowe sprawozdanko dobiega konca, mam nadzieje, ze
> to, co napisza inni uczestnicy, okaze sie doskonalym uzupelnieniem :-)))))
Uzupelnilam tylko kilka drobiazgow, bo tak naprawde nie da sie do konca
opowieziec wszystkigo co tam sie dzialo, ale ... DZIALO SIE NAPRAWDE
:-)) Mam nadzieje, ze juz niedlugo skonkretyzujemy kolejny plan
Jedrusia, a miamowicie Pssotne Mazury :-)
Pozdrawiam slonecznie
AMEJ
Sabazios napisal(a):
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Szanowni grupowicze i grupowiczki!
> Korzystajac z ciagle swiezych wspomnien tkwiacych w mojej glowie,
> postanowilem wysmazyc sprawozdanie na temat sobotniej mega-imprezy psst. Nie
> jestem pewien, czy zrobie to rownie dobrze jak imc Almar (w koncu moje
> doswiadczenie w pisaniu sprawozdan niewielkie jest, a Almar zapewne zycie na
> tym spedzil), ale postaram sie zrobic to najlepiej, jak potrafie. Gdyby
> ktorys z fragmentow sprawozdania wydawal sie niejasny, prosze o niezwloczny
> komentarz. Zaznaczam to, poniewaz w czasie imprezy bylem pod wplywem
> "koktajli zycia" wlasnego wykonania (spirytus techniczny,
woda ze stawu
> Rokiego, oraz napoj o aromacie zgodnym z naturalnym, konserwowany
> benzoesanem sodu) , oraz "miernika trzexwosci" (wodka + cola w stosunku
> 30/50) - w zwiazku z tym moje widzenie rzeczywistosci moglo byc nieco
> skrzywione. :-)
> Zatem:
> W Pruszkowie znalazlem sie dzieki uprzejmosci Jedrusia, ktory byl laskaw
> okolo godziny 7.30 urzadzic mi pobudke, a niedlugo poxniej w towarzystwie
> Gregora swa warczaca maszyna dostarczyl nas do domu Rokiego. :-)
> Zastalismy tam dwie piekne panie - Meggi (czy ja na pewno dobrze pisze tego
> nicka? nie wiem) oraz Zani, ktore w pocie czola, acz z wdziekiem szykowaly
> strawe na wielogodzinna biesiade. Po krotkiej prezentacji Jedrus wraz z
> Rokim postanowili wybrac sie na krotka przejazdzke celem odwiezienia bagazy,
> natomiast rzut moneta zadecydowal, kto ma byc pomocnikiem w dxwiganiu kilku
> namiotow oraz plecakow - wygral Gregor, ja natomiast zostalem zatrudniony w
> obieraniu jabluszek do ciasta. :-) Dosc drazniace zajecie to bylo, gdyz te
> zlosliwe owoce w zaden sposob kupy nie chcialy sie trzymac i notorycznie
> rozpadaly mi sie w rekach, lecz dzieki slowom otuchy ze strony naszych pan
> udalo mi sie zadanie wypelnic :-)))))
> Nieco poxniej powrocil Jedrus z Rokim, celem dostarczenia mnie na miejsce
> biesiady, czyli dzialke Rokiego. Nastepnie obaj udali sie na zakupy do Macro
> Cashu, a my z Gregorem oddalismy sie parogodzinnym rozrywkom typu rzut nozem
> do celu i walki na kije ;-))))))))))
> Ktora to juz godzina byla? Nie pomne, ale nareszcie grupowicze zaczeli sie
> zjezdzac. Pojawil sie Mariusz (kolega Rokiego, z tego, co pamietam),
> Rudobrody, Faraon z kolega... Rozpoczelismy rozstawianie namiotow, co w
> przypadku jednego z nich (przyznam sie bez bicia, ze to byl moj namiot)
> okazalo sie zadaniem godnym najwiekszych strategow. Chwilami zdawalo mi sie,
> ze latwiej rozwiazac problem bezrobocia w Polsce, niz rozlozyc ten cholerny
> namiot. Jednak dzieki wspolnym wysilkom udalo sie dokonac niemozliwego i w
> namiot marki "Krzak" wyprodukowany chyba gdzies w okolicy dolnego Uralu
> stanal gotowy (w formie, ktorej zapewne producenci nie przewidzieli). ;-))))
> Tymczasem nowi grupowicze pojawiali sie jak grzyby po deszczu - po krotkiej
> weryfikacji na teren posesji zostal wpuszczony Almar, pojawila sie Sawa ze
> swoim facetem (qrcze, nie pamietam nicka, sorki), Zenobiusz, Aenya (to jest
> facet, jakby ktos mial watpliwosci - mysmy byli troche zaskoczeni), Amey ze
> Scorpiem, Jasmine (uch, cudowny usmiech), CB i w tym momencie sie pogubilem,
> bo procenty zywo zatanczyly w mojej krwi ;-)))))
> Dwukrotnie zbieralismy sie wokol wykonanego przez Jedrusia transparentu z
> nazwa grupy, nie wiem tylko, co bedzie na fotkach widac, bo jakos trudno
> troche bylo dojsc do porozumienia co do ustawienia grupowiczow... :-)
> Czesc z nas poswiecila sie sportowej rozgrywce (kombinacja siatkowki,
> wrestlingu i zbijanego), niestety zadna z druzyn nie kwapila sie do zdjecia
> koszulek dla rozroznienia - byc moze dlatego, ze koszulki zostaly nieco
> wczesniej namietnymi dlonmi Jedrusia oblepione napisami "psst" (oczywiscie
> wlasnorecznie wykonanymi). :-))) Gregor i Rudobrody okazali sie wspanialymi
> graczami, lecz najwieksze wyzwanie mogla stanowic tylko Zani, z poswieceniem
> rzucajaca sie do pilki, nie zwazajac na przeszkody w postaci
... wiecej »